
Michał Oleksiejczuk nie dał większych szans Geraldowi Meerschaertatowi podczas gali UFC 319 w Chicago.
Walka z udziałem Polaka była częścią karty wstępnej wydarzenia.
“Husarz” zainicjował krótką serię ciosów, która nie trafiła celu. Następnie przy pomocy kolejnych uderzeń zaczął wywierać presję na przeciwnika. Meerschaert próbował przenieść walkę do parteru, ale Oleksiejczuk obronił się bez większych problemów. Po ponownej próbie Meerschaertat wylądował na plecy, a Polak cofając się wymusił zrestartowanie walki w stójce.
Następnie Oleksiejczuk skontrował kolejne próby obaleń ze strony przeciwnika. Ewidentnie nie chciał schodzić do parteru. W końcu trafił Amerykanina podbródkowym i poprawił sierpem, przez co ten momentalnie się wycofał.
Michał Oleksiejczuk wyczuł swoją szansę i ruszył w pogoń. Meerschaert, kolejny już raz, spróbował obalić “Husarza”. Znów bezskutecznie. Walka ponownie wróciła do stójki.
Nie mogąc wciągnać Oleksiejczuka w swoją grę, Amerykanin postanowił zaimplementować klincz. W odpowiedzi Oleksiejczuk ustrzelił go ciosem z dołu. Następnie w kontrze na prawy prosty Polak wyprowadził kombinację lewy, prawy, lewy. To wystarczyło, by Meerschaert trafił na deski.
Oleksiejczuk zszedł za nim na dół i zaczął wyprowadzać uderzenie za uderzeniem, zmuszając sędziego ringowego do zakończenia walki.
Amerykanin próbował skleić się w klinczu w odpowiedzi na ciosy Polaka, ale nic z tego nie wyszło. Nasz zawodnik – agresywny ale wyrachowany – trafił ładnym lewym z dołu. Gdy zaś Meerschaert doskoczył z prawym prostym, zostawiając rękę na głowie Oleksiejczuka, ten skontrował przepiękną kombinacją lewego, prawego i lewego, posyłając rywala na deski!
Było to drugie zwycięstwo Husarza z rzędu. Na 9 jego zwycięstw w UFC, aż osiem to nokauty w pierwszej rundzie pojedynku.
